Browse Category

Bez kategorii

Jelly Bear Hair opinie, efekty i cena preparatu

Włosy są jednym z czynników najbardziej wpływających na nasz wygląd, wymagają więc codziennych zabiegów pielęgnacyjnych pozwalających zachować ich naturalne piękno. Konieczne jest stosowanie różnych środków, jednak kiedy są zniszczone, osłabione i zaczynają wypadać, pomóc może tylko ich właściwa suplementacja, a popularne suplementy diety występują zazwyczaj w postaci tabletek, kapsułek czy preparatów przeznaczonych do wcierania w skórę głowy. Ostatnio pojawił się na rynku całkiem nowy, konkurencyjny produkt o zaskakującej formie żelowych miśków o nazwie Jelly Bear Hair.

Jelly Bear Hair – skuteczny skład preparatu.

Żelki Jelly Bear Hair przypominające znane wszystkim słodycze, swoją skuteczność zawdzięczają dużej zawartości witamin i pierwiastków, których zadaniem jest prawidłowe odżywienie i odbudowa uszkodzonej struktury włosa. Znajdziemy w nich między innymi:

  • witaminy B6 i B12,
  • witaminę E i A,
  • cynk,
  • selen,
  • miedź,
  • mangan,
  • biotynę,
  • tiaminę,
  • niacynę,
  • kwas foliowy i pantotenowy.

Wszystkie te składniki występują w najkorzystniejszej, silnej i skoncentrowanej dawce, większej niż w innych tego typu suplementach. Już dwa żelki mogą zaspokoić dzienne zapotrzebowanie organizmu na dowolny składnik z powyższej listy.

Jelly Bear Hair – sprawdzone działanie i efekty.

Stosowanie suplementów diety w postaci tabletek czy skomplikowanych zabiegów pielęgnacyjnych nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy i zajmuje niekiedy dużo czasu. Zupełnie inaczej jest w przypadku żelków, które można potraktować jako apetyczną przekąskę o intensywnie pomarańczowym smaku. Jednak nie on jest najważniejszy, ale efekty, jakie można dzięki Jelly Bear Hair uzyskać.

Jest to produkt skierowany do osób zmagających się z problemem osłabionych i wypadających włosów, prowadzących do początków łysienia. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, począwszy od zmian chorobowych czy hormonalnych, aż po zaniedbanie codziennej higieny lub zbyt ubogą, źle zbilansowaną dietę. We wszystkich tych sytuacjach pomagają misio żelki, dzięki którym uda się długo utrzymać zdrowe włosy i doskonale je odżywić. Robią to na kilka różnych sposobów, wspierając proces podziału komórek włosa, transportując niezbędne składniki odżywcze czy dodając włosom blasku i intensywniejszego koloru. Regularne spożywanie dwóch żelków dziennie wpływa na:

  • ograniczenie wypadania włosów i szybszy wzrost nowych,
  • poprawę kondycji skóry głowy,
  • zmniejszenie łamliwości i kruchości włosa,
  • intensywność koloru i naturalny, żywy połysk.

Jelly Bear Hair – opinie, cena i gdzie go kupić.

Mimo że jest to stosunkowo nowy produkt, który dopiero co pojawił się na ryku, to jednak zyskał błyskawicznie liczne grono zadowolonych użytkowników. Opinie, jakie można znaleźć na jego temat w sieci, są zdecydowanie pozytywne. Chwalona jest nie tylko ciekawa forma Jelly Bear Hair, ale przede wszystkim jego olbrzymia skuteczność. Sprawdza się przy każdym rodzaju włosów, niezależnie od stopnia ich uszkodzenia szybko przywracając utraconą witalność. Jedno opakowanie preparatu zawiera aż 60 żelków, co wystarczy na kompletną, miesięczną kurację. Cena może nie należy do najniższych, wynosząc 139 zł, jednak rekompensuje ją wysoka jakość produktu i potwierdzone działanie. Można go kupić na stronie producenta, oferowany też jest w korzystnej promocji w pakietach po 2-3 opakowania z darmową przesyłką.

A może przeszczep włosów…?

Z łysieniem można próbować radzić sobie na wiele sposobów – wiele z nich to tak naprawdę środki wspomagające, które nie rozwiążą samego problemu. Niestety wiele ze środków powszechnie reklamowanych jako remedium na ten męski problem nie za bardzo działa. Ja miałem szczęście odkrywając  w porę Profolan. Niestety najczęściej jest tak, że najpierw musimy trochę tych specyfików popróbować i dać się zwieść producentom. Ostatnio np. wymieniłem kilka wiadomości z żywym tego przykładem – Patrykiem z bloga kucharskipatryk.wordpress.com.  Patryk opowiadał mi o przejściach z mega znanym preparatem – Loxon 2%. No, ale nie będę Wam tu opowiadał, Patryk wszystko dokładnie opisał u siebie.

U siebie w postach trochę Wam już opisałem swojej historii – całe szczęście skończonej happy Endem. Ciągle jednak spotykam się z chętnymi na poddaniu się przeszczepowi włosów – twierdzącymi, że to jedyna i najlepsza opcja na pozbycie się łysiny. Postanowiłem więc przybliżyć Wam ten temat. Ostatecznie każdy decyduje za siebie 😉

Stwierdziłem, że najlepiej będzie podzielić wszystko na plusy i minusy przeszczepu. Oczywiście wszystko jest  względne, dlatego weźcie pod uwagę, że to po prostu mój subiektywny podział. Według mnie:

Do plusów przeszczepu należy:

– fakt, że znaczna większość transplantacji kończy się sukcesem;

– chociaż jest to zabieg operacyjny, stosuje się znieczulenie miejscowe, więc nie dość, że wszystko jest bezbolesne, to jeszcze od razu po zabiegu  można iść do domu

– mała inwazyjność samego zabiegu – małe ryzyko jakichkolwiek powikłań

Minusy natomiast:

– koszt (!). Ceny wahają się od 2,500 do nawet 21 tysięcy zł.

– na ostateczny efekt zabiegu trzeba czekać  od 3 do 6 miesięcy

– powikłania. Tak, wiem, że napisałem małe ryzyko już jako plus. Należy jednak pamiętać, że małe nie oznacza żadne. Przed podjęciem decyzji trzeba się z tym liczyć!

 

Celowo podałem po trzy rzeczy w każdej kategorii. Wszystko to będzie miało różną wagę dla różnych osób. Dla jednego tylko wysoka skuteczność będzie się liczyła, dla drugiego zaś wysoka cena będzie nie do przeskoczenia. To, co należy pamiętać, to że nie każdy może się takiemu zabiegowi poddać. Do przeciwwskazań należą:

– stany zapalne skóry głowy

– poważne choroby (cukrzyca, nowotwory, choroby układu krążenia)

– łysienie plackowate

– łysina zajmująca większość głowy

Co oprócz tabletek na łysienie?

Cześć! Trochę czasu już minęło, trochę się u mnie zmieniło – piszę już jako zaobrączkowany facet! Na mojej głowie też ciągle się coś zmienia. Włosów przybyło, nie wyglądałem tak dobrze od liceum. Żona mówi, że odmłodniałem, ale nie wiem czy jej wierzyć 😉

Wciąż zaglądam na różne fora internetowe, dzielę się doświadczeniami i czytam historie innych facetów. Niektórzy wypróbowali chyba wszystkie dostępne środki i preparaty. Przerażające jest to, że wydali straszne pieniądze, a tak niewiele z nich zadziałało. Piszą też sporo o skutkach ubocznych wielu kuracji. Lekarze przepisują często leki zawierające fitasteryd lub dutasteryd, które mogą np. zaburzać funkcje seksualne. Nie dość, że łysina zaburza pewność siebie, to jeszcze przestają  się sprawdzać w męskich sprawach? Niezła mieszanka :/ Poza tym dla małżeństw chcących założyć rodzinę to tylko dodatkowy problem, bo starania o dziecko z oczywistych powodów znacznie się wydłużają.

Jednocześnie współczuję i cieszę się, że nie miałem i nie mam takich problemów. Środki na łysienie o w pełni naturalnym składzie oznaczają brak wszelkich skutków ubocznych. 😉

Wszystkim łysiejącym polecam też rzucenie palenia. Okazuje się, że tytoń ma negatywne działanie na włosy – stają się znacznie słabsze i łatwiej wypadają. Ma to szczególne znaczenie dla osób, u których łysienie ma podłoże genetyczne. Ja rzuciłem już dawno, nawet nie wiedziałem, że może to mieć jakikolwiek wpływ na moje włosy. Teraz już przynajmniej wiem, że na pewno nie wrócę do nałogu!

No i stres, stres, stres. Wiem doskonale, jak trudno nad nim zapanować. Ale to jeden z naszych głównych wrogów! Trzeba próbować z nim walczyć, mając z tyłu głowy jak szkodliwy może być nie tylko dla włosów, ale także ogólnie dla zdrowia.

A jak tam wasze postępy? 😉

Łysienie – moja historia

Tak naprawdę od dawna podejrzewałem, że grozi mi utrata włosów. Zdjęcia z mojego dzieciństwa utrwaliły coraz bardziej rzednące czupryny zarówno mojego ojca, jak i dziadka. Kiedy pod koniec liceum zaobserwowałem, że nad czołem zrobiły mi się niewielkie zakola, zyskałem pewność. Nie mogłem jednak uwierzyć, że nastąpi to tak szybko!

Zupełnie nie wiedziałem co z tym zrobić, czy można jakoś temu zapobiec?? Moi znajomi zaczęli zauważać mój problem. Znacie te żarty, że łysiejący faceci mają więcej testosteronu są przez to bardziej męscy? Cóż, po setnym takim tekście, to przestaje bawić, serio.

Mijały lata, a ja nie znalazłem żadnego remedium na łysienie. Moje zakola stawały się coraz większe!

Zaraz po tym, jak skończyłem studia dowiedziałem się o ciężkiej chorobie mojego ojca. Zaczęły się dni oczekiwania na wyniki badań, przesiadywanie na szpitalnych korytarzach i czekanie na cud. Nigdy wcześniej aż tak się nie stresowałem. Po pół roku stan mojego ojca się poprawił, ale miesiące nerwów wpłynęły negatywnie na moje włosy. Teraz, oprócz zakoli powstał mi na czubku głowy łysy placek! Na dodatek włosy nad czołem też wyraźnie się zmieniły. Przerzedziły się i stały się jakby słabsze?

Byłem przekonany o tym, że z genami nie da się walczyć. Zacząłem szukać informacji o przeszczepie włosów. Zabieg wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym, chirurg pobiera płat skóry z tyłu głowy tam, gdzie włosy są jeszcze gęste. Blizna jest później niewidoczna, bo ukryta we włosach. Widziałem nawet filmy z takiej operacji. Cóż, dość krwawa, muszę przyznać, ale jakie to ma znaczenie, jeśli to wydaje się jedynym sposobem! Niestety przeszkodą może być cena. Na stronach różnych klinik przeczytałem, że koszty są dość zróżnicowane, bo może to być 1500 zł, ale może też 10 000 zł!

Postanowiłem odkładać pieniądze na ten cel. Był to jednak także okres przygotowań do ślubu z moją narzeczoną, więc i tak mieliśmy dużo wydatków.

To właśnie ona, wiedząc doskonale o moim kompleksie, poradziła mi stosowanie wcierek do włosów i skóry głowy. Sama stosowała je zresztą w celu przyspieszenia wzrostu swoich i była całkiem zadowolona. Kupiłem więc za jej poleceniem kilka drogeryjnych środków, a także nasiona kozieradki w sklepie zielarskim. To ona zaintrygowała mnie najbardziej. Łyżkę takich ziaren zalewa się niecałą szklanką wrzątku i odstawia na kilka godzin. Później moczyłem palce w powstałym płynie i masowałem nimi całą głowę, szczególnie przykładając się oczywiście do tych łysych fragmentów. Kozieradka pachnie jak rosół, nie było do końca przyjemne rozsiewać zapach niedzielnego obiadu, ale wiecie – czego się nie robi…

Dałem szansę kozieradce. Dałem też szansę tym innym, bardziej kosmetycznym produktom ze sklepu. Tam gdzie miałem jeszcze włosy, zauważyłem, że chyba trochę się zagęściły. Ale łysina pozostała łysiną. Ku rozczarowaniu swoim i mojej narzeczonej, wszystkie wcierki wylądowały w koszu. A ja byłem bliski poddaniu się, ogoleniu głowy zupełnie na łyso i udawaniu, że czuję się z tym dobrze.

Stosowaliście tego typu produkty? Czy tak jak ja, zbieracie pieniądze na przeszczep włosów?